Wczorajszy wieczór minął bardzo przyjemnie w doborowym towarzystwie. A dziś wzmocnieni śniadaniem znów wsiedliśmy do autokaru by zawiózł nas dokładnie w to samo miejsce co wczoraj - jakby Dejavu jakieś mnie ogarnęło. Lecz tym razem weszliśmy nie na żółty szlak lecz do schroniska na Przełęczy Przegibek. Pogoda była wspaniała. Słońce, lekki chłodny wiaterek pomagający w podejściu do schroniska.
"Nieważne dokąd, ważne z kim". I to nasze motto. Wszędzie można odnależć coś wartościowego, byle przed siebie, trochę dalej lub trochę bliżej, ważne że razem. Nie jesteśmy typem samotnego włóczęgi, chociaż i takie rozdziały za nami są, a może przed nami. Podobno szczęście tylko wtedy jest prawdziwe, gdy obok jest ktoś z kim możemy się nim podzielić. Kto to jest MaPeJaB? To my: Marta, Przemek, Jakub i Bartek.
niedziela, 16 września 2018
Drugi dzień wycieczki w Beskid Żywiecki - przewspaniała Rycerzowa - 16.09.2018
Trasa: Rycerka Górna Roztoki - Schronisko na Przełęczy Przegibek - Przełęcz Przegibek - Wielka Rycerzowa (1226 m. n.p.m.) - Bacówka na Rycerzowej - Skrzadnita - Przełęcz Kotarz - Muńcuł - Ujsoły
sobota, 15 września 2018
Wielka Racza czyli o tym dlaczego nas tu wcześniej nie było? 15.09.2018
Trasa: Rycerka Górna Roztoki - Wielka Racza (1236 m. n.p.m.) - Obłaz - Magura - Kikula - Przełęcz Graniczne - Chata pod Skalanką - Zwardoń
Kolejna wycieczka z 21 Kołem Turystyki Górskiej. Chwileczkę niech policzę - tym roku to już czwarta i to dwudniowa. Wcześniej na dwudniowej byliśmy tylko z Trampem ze Zdzieszowic na Babiej rok temu.
Kolejna wycieczka z 21 Kołem Turystyki Górskiej. Chwileczkę niech policzę - tym roku to już czwarta i to dwudniowa. Wcześniej na dwudniowej byliśmy tylko z Trampem ze Zdzieszowic na Babiej rok temu.
poniedziałek, 3 września 2018
Nasza Turawa - wyprawy małe i duże.
Kiedy mamy trochę czasu jeździmy na rowerach. Czasem są to wyprawy na 2-3 godziny a czasem na pól lub cały dzień.
W tym roku zaczęliśmy od majówkowych rowerów:
1. Dookoła Turawy z Opola i z powrotem - 3.05.2018.
Kolejny wolny dzień dłuuugiego weekendu, zebraliśmy nasza drużynę i ruszyliśmy rowerami do lasu, na pola, nad jeziora. Okrążyliśmy całe jeziora turawskie dookoła i wróciliśmy do Opola.
Prawie 60 km na liczniku.
Miło było po godzinie na rowerach pomoczyć stopy w wodzie. Niektórzy weszli nawet cali do wody. Lato w tym roku przyszło bardzo szybko.
W tym roku zaczęliśmy od majówkowych rowerów:
1. Dookoła Turawy z Opola i z powrotem - 3.05.2018.
Kolejny wolny dzień dłuuugiego weekendu, zebraliśmy nasza drużynę i ruszyliśmy rowerami do lasu, na pola, nad jeziora. Okrążyliśmy całe jeziora turawskie dookoła i wróciliśmy do Opola.
Prawie 60 km na liczniku.
Miło było po godzinie na rowerach pomoczyć stopy w wodzie. Niektórzy weszli nawet cali do wody. Lato w tym roku przyszło bardzo szybko.
sobota, 25 sierpnia 2018
Za krótko na Tatry ...
Wychodząc dziś ze schroniska Bartek powiedział: " Jak tu pięknie" oglądając zamglone szczyty Mieguszów i innych strzelistych szczytów nad stawem. Po wczorajszej przygodzie myślałam, że już nigdy nie da szans Tatrom widzę, że on jednak chce walczyć z tym swoim lękiem i to jest dobre.
Pierwszy raz moje stopy stanęły w Tatrach, jak u większości z was, w podstawówce, na wycieczce. Gubałówka i te sprawy. Potem w wieku 18 lat pojechałam w góry z koleżanką i znowu utarte ścieżki: Morskie Oko, Gubałówka, dwie dolinki. Byłyśmy jeszcze wtedy w Gorcach i Pieninach i wtedy w ówczesnym mym osobistym rankingu wygrały Pieniny. Po paru latach znów zajechałam do Zakopanego będąc na wakacjach w niedalekiej Zawoji. Znowu Gubałówka. Ale wtedy już zaczęłam chcieć czegoś więcej, szukałam nazw szczytów widzianych z różnych miejsc widokowych. Chciałam iść na Rysy, niestety zawróciłam z powodu nadchodzącej burzy. Dwa lata później pojechałam na tygodniową wędrówkę po Tatrach Niżnych na Słowacji. To była piękna wędrówka: bywały dni, że nie spotkałam nikogo na szlaku. Zdobyłam Chopok, Deresze, Dumbier, przeszłam wzdłuż i wszerz dolinę Demanowską. Sama! Minęło 15 lat i nie byłam ani razu w Tatrach ani polskich ani słowackich. Za to zaczytywałam się w przewodnikach i książkach o wysokich górach. I poznawałam nasze pozostałe góry w Polsce. Gdy pojawili się synowie nie zrezygnowaliśmy z gór - chłopcy razem z nami wędrowali, ale były to najczęściej Karkonosze i Sudety. Młodszy zdobył Śnieżkę mając 3 latka na własnych nóżkach. W Tatrach byliśmy dwa razy: dwa lata temu i parę dni temu. Nie wiem czy trafilibyśmy, bo przecież tyle innych szlaków jeszcze czeka. Plan na GSS i GSB, Bieszczady czy Świętokrzyskie w których nigdy nie byłam. A tu nagle dwa lata temu dostaliśmy trzydniowy pobyt w Murowańcu jako wygraną nagrodę w konkursie Turystyczna Rodzinka PTTK. I w tym roku tak samo: tym razem nad Morskim Okiem. To były piękne trzy dni i mimo, że ekspozycja w Tatrach Wysokich okazała się ciut za duża dla młodszego syna, to my z mężem i starszym synem chyba dojrzeliśmy do Tatr i chętnie tu wrócimy. Nadal nie rozumiem fenomenu czegoś takiego, że ktoś jeździ tylko i wyłącznie w Tatry, gdyż dla mnie najpiękniejszym widokiem jaki widziałam pozostanie, raptem trzy tygodnie temu, morze chmur, rankiem na Trzech Koronach, z szczytami wokół nas jak wyspy na morzu i z Tatrami wołającymi do mnie: "Chodź do nas, chodź do nas - niczym syreny.. Takiego wzruszenia jak z widoku w Pieninach jeszcze nie przeżyłam w Tatrach, być może wszystko przede mną/nami, bo i plany są ..."
piątek, 24 sierpnia 2018
Drugi dzień w Tatrach - dwie drużyny. 24.08.2018
Planowana trasa na dzisiaj:
Morskie Oko - Świstówka - Dolina 5 Stawów Polskich - Szpiglasowa Przełęcz - Szpiglasowy Wierch - powrót Ceprostradą do Morskiego Oka.
Wstaliśmy dziś o 6, a na trasę wyruszyliśmy po pysznym śniadaniu, ok. godz. 7.30.
Od razu przy schronisku spotkała nas niespodzianka: jelonek. Był bardzo oswojony zupełnie nie bał się ludzi. to bardzo niepokojące, że zwierzęta zatracają instynkt. Podejrzewam, że część ludzi go karmi.
Morskie Oko - Świstówka - Dolina 5 Stawów Polskich - Szpiglasowa Przełęcz - Szpiglasowy Wierch - powrót Ceprostradą do Morskiego Oka.
Wstaliśmy dziś o 6, a na trasę wyruszyliśmy po pysznym śniadaniu, ok. godz. 7.30.
Na Mięguszach ludzi skoro świt ...
Od razu przy schronisku spotkała nas niespodzianka: jelonek. Był bardzo oswojony zupełnie nie bał się ludzi. to bardzo niepokojące, że zwierzęta zatracają instynkt. Podejrzewam, że część ludzi go karmi.
czwartek, 23 sierpnia 2018
Tatry po dwóch latach czyli kolejna niespodzianka konkursu Turystyczna Rodzinka PTTK.
Trasa: Palenica Białczańska - Morskie Oko - Czarny Staw pod Rysami - Morskie Oko
Dwa tygodnie temu przypatrywaliśmy się Tatrom z Trzech Koron i z Mogielicy, a dziś już pędzimy samochodem do Zakopanego.
Dwa tygodnie temu przypatrywaliśmy się Tatrom z Trzech Koron i z Mogielicy, a dziś już pędzimy samochodem do Zakopanego.
W nagrodę za zeszłoroczny dzienniczek wypraw konkursie Turystyczna Rodzinka wygraliśmy, dzięki ogromnej pracy tych którzy pracują przy tym konkursie, trzydniowy pobyt w schronisku nad morskim Okiem. Wybornie. dwa lata temu również dzięki konkursowi spędziliśmy trzy dni w Tatrach Wysokich z noclegiem w Murowańcu. Patrz:Tatry 2016.
Pogoda nie była obiecująca jednak dzięki naszemu Aniołowi Stróżowi nie było tak źle jak zapowiadali.
Po 9 byliśmy już na rondzie w Łysej Polanie, gdzie okazało się, że nie puszczają już na parking w Palenicy Białczańskiej. Jednak dzięki wiedzy od Tatromaniaków (grupa na fb) wiedziałam, że mam powiedzieć, że mamy noclegi w schronisku to wtedy wpuszcza nas na "zapasowe miejsca" na parkingu. I tak tez było. Zapłaciliśmy za parking (ceny jak za nocleg!) i ruszyliśmy drogą do Morskiego Oka, a z nami setki osób. Droga rzeczywiście wygląda jak płynąca nurtem rzeka stworzona z ludzi. ale cóż się dziwić jest droga łatwa, dowożą ludzi pojazdami konnymi, morskie oko to jedno z najpiękniejszych stawów w Polskich Górach, więc nie ma się co dziwić. mi najbardziej dokucza ciepło z asfaltu więc cieszę się, jak skręcamy z drogi w leśne odcinki szlaków. Zatrzymujemy się na chwilę po pieczątki w Punkcie informacyjnym przy Wodogrzmotach Mickiewicza i przy samych Wodospadach.
niedziela, 5 sierpnia 2018
Mogielica dzień, zachód, noc i wschód - 4.08.2018-5.08.2018
Trasa: Półrzeczki - Pod Krzystonowem-Przełęcz pod Małym Krzystonowem - Polana Stumorgowa - Mogielica 1170 m. n.p.m. Mogielica - Jurków - Półrzeczki
Dzisiejsza wyprawa stała pod znakiem zapytania, gdyż po powrocie z czterodniowej wędrówki po Beskidzie Sadeckim, tak jak pisałam w poprzednim poście byliśmy wykończeni. W głębi duszy liczyliśmy jednak na to, ze organizm, co by nie powiedzieć trochę wytrenowany, szybko się zregeneruje. tak też się stało. Po nocnym odespaniu trudów, nawodnieniu organizmu, zażyciu podwójnej dawki magnezu wstaliśmy prawie jak nowo narodzeni. Jeszcze przed wyjazdem planowaliśmy iść na kolejny szczyt do Korony Gór Polski. Tak aby w lato do naszej puli szczytów doszły jeszcze trzy: Wysoka (Pieniny), Radziejowa (Beskid Sądecki) oaz właśnie Mogielica. do tego oczywiście doszły jeszcze plany nocowania w lesie, tak na dziko, w hamakach, co nie udało nam się w Pieninach (w Czerwonym Klasztorze) czyt.: Dzień trzeci - Pieniny . Zjedliśmy szybkie śniadanie z pozostałości, które nam zostały. Jakoś nie dziwię się, ze zostało nam sporo wafli - były najlżejsze i wcale nie chciałam ich się pozbywać z plecaka ;-) Wybraliśmy trasę na Mogielicę wybierając w miarę łatwy ale nie najkrótszą trasę z Półrzeczek. Ponieważ mieliśmy bardzo dużo czasu, bo przecież mieliśmy na Mogielicy spędzić noc, zdecydowaliśmy się zatrzymać w Tymbarku licząc na coś do zwiedzenia. niestety oprócz rynku niczego tu nie było. Zresztą to kiedyś była wieś. Wokół ryneczku (skweru koło Kościoła i Urzędu gminy) były ciekawe zabudowania. Usiedliśmy na ławce z lodami nazwanymi domowymi, jednak jak dla mnie były przesłodzone. Doszliśmy do wniosku, że brakuje nam jeszcze kawy więc zatrzymaliśmy się w na mrożoną kawę pod drodze w zajeździe w Dobrej. Naprawdę leniwy dzień. Zaparkowaliśmy w Półrzeczkach tuż przy wejściu na zielony szlak. Małe pobocze, stał tam tez inny samochód.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














