Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Stołowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Stołowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Wielkie serca w Dusznikach Zdroju - Muzeum Papiernictwa

Tak się złożyło, że pierwszy dzień naszych wspólnych, trzypokoleniowych ferii zimowych przypadł na finał Orkiestry Świątecznej Pomocy - 14 stycznia 2018 r. Zawsze chętnie pomagamy innym czy to są zbiórki jedzenia dla zwierząt w schronisku czy też akcja Szlachetna Paczka czy w moim wykonaniu - honorowe oddawanie krwi. W akcji Orkiestry świątecznej Pomocy trudno nie uczestniczyć form wniesienia pomocy jest wiele - akcja w sklepach LIDL, zbiórki w czasie finału, aukcje. Muzeum Papiernictwa planowaliśmy odwiedzić od razu po przyjeździe, tak więc byliśmy miło zaskoczeni, że zamiast biletów wstępu mogliśmy wrzucić datki do puszki WOŚP, z okazji finału zamiast standardowego papieru czerpanego mogliśmy zrobić papier czerpany w kształcie serca w pięknym malinowym kolorze. Samo Muzeum zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie. Jest to jedyny zachowany i do dziś działający obiekt tego typu w Polsce i jeden z nielicznych w środkowej Europie.
Muzeum mieści się bowiem w zabytkowym drewnianym młynie z 1605 roku, który to budynek bardzo nam się spodobał.
Przed warsztatami i po mogliśmy spokojnie obejrzeć wystawy które były w muzeum.Na parterze można zwiedzić kilka sal, w których znajduje się naprawdę wiele ciekawych eksponatów – takie jak stare zdjęcia,  papier czerpany w dusznickiej papierni, narzędzi. Mo zna się wiele dowiedzieć o historii papieru i produkcji. zapamiętałam, że dusznicki papier słynął z wyjątkowej trwałości. 
Z wystaw stałych i czasowych najbardziej nas zainteresowały multimedialna wystawa polski pieniądz papierowy oraz sztuka papieru. Mogliśmy sprawdzić na specjalnych urządzeniach, czy nie mamy przypadkiem fałszywych pieniędzy przy sobie.

Ciekawostka: papeterii produkowanej w Dusznikach używał Chopin, stały bywalec Dusznik o czym można się przekonać odwiedzając park zdrojowy.

 








       



A poniżej zdjęcia z tego co wzbudziło najwięcej emocji czyli samodzielne robienie papieru czerpanego. Proces produkcji krok po kroku.



Pakowanie już gotowych serc.
Suszarka coś w rodzaju maglownicy.
A to już dzieła.
Zdjęcia z zewnątrz muzeum.

       
A to już park zdrojowy w Dusznikach.
















































niedziela, 2 lipca 2017

Szczeliniec - nasz polski Ayers Rock ;-) 1.07.2017 r.

Tak jak pisałam poprzednio Babcia z wnukami zostali w Radkowie, my wróciliśmy po weekendzie do pracy, ale już w sobotę znów byliśmy w górach Stołowych, by razem zdobyć tym razem Szczeliniec. Na Szczeliniec wybieraliśmy się wielokrotnie, niestety plany nie zostały zrealizowane. Ostatni raz, nie licząc tego tydzień temu w Górach Stołowych byłam w 2003 roku ,a Przemek w jeszcze dalszej historii. Tym razem się udało. Do Radkowa dojechaliśmy ok. 9 godziny i od razu postanowiliśmy jechać do Karłowa by tam zastawić samochód na parkingu. Mój pierwotny plan zakładał dojście na Szczeliniec z Radkowa, jednak sporo osób nam odradzało z uwagi fakt, że po  burzowych deszczach w ostatnich dniach trasa zrobiła się bardzo podmokła.
Czy Wam też Szczeliniec jako taki hmmm płaskowyż przypomina Świętą Górą Aborygenów w Australii. Takich gór na świecie jest pełno, m.in. pamiętam że widziałam taką gorę w Irlandii na wybrzeżu wschodnio-północnym.
W drodze do Karłowa Kuba i Bartek opowiadali o minionym tygodniu spędzonym z Babcią: o kąpieli w Zalewie, o wyprawie na Czechy, o zwiedzeniu Radkowa oraz Kopalni W Nowej Rudzie i o tym że dwa ostatnie dni były niestety deszczowe. Po prostu taki rok, takie lato.
Po zaparkowaniu samochodu w Karłowie wyruszyliśmy na szlak prowadzący na Szczeliniec. Była sobota, więc od samego ranka trwał handel i chłopcy już marudzili, ze zjedliby oscypka z grilla. Oscypek z grilla z rana jak śmietana :-). Wiadomo, że droga na Szczeliniec prowadzi w górę. Szczeliniec jest najwyższym szczytem Gór Stołowych należy też do Korony Gór Polski, do korony Sudetów i pewnie czegoś tam jeszcze. Poza książeczką GOTu póki co nie zdobywamy oficjalnie żadnych koron. Zdobywamy je dla siebie.
 Zaczynają się schody wiec Panowie robią rozgrzewkę.

 Docieramy do Schroniska na Szczelińcu.
 W drodze na Szczeliniec zastanowiły nas taśmy ostrzegawcze, na górze zorientowaliśmy się, że dziś odbywa się bieg górski. Półmaraton w ramach  Supermaratonu Gór Stołowych. w niczym nam to nie przeszkodziło, bo pierwsi zawodnicy mieli tu dobiec dopiero za 2 godziny.
 hmmm zastanawia mnie ta ludzka skłonność do rozrzucania pieniędzy albo wyrzucania je w błoto ;-)

 Wykupujemy wstęp do labiryntu na Szczelińcu i kierujemy się dalej ścieżką. Zapomniałam, że Szczeliniec oprócz widoków gwarantuje takie ciekawe trasy.



 Jak jest czarna dziura to zawsze koniecznie trzeba tam włożyć rękę .. .dla odważnych.

 Słynna małpa stołowa:
 Schodzimy w dół w głąb Szczelińca.




 Na dole dowiadujemy się, że zeszliśmy do ... Piekła ;-)





 Po zejściu ze Szczelińca decydujemy się jeszcze udać do Pasterki. Po drodze spotykamy wiewiórki:
 I biegaczy:
I pomyśleć, że czeka ich jeszcze wbiegnięcie na Szczeliniec i to w ostatnim kilometrze bo tam czeka na nich meta. Rozmarzyłam się, że też bym tak mogła ;-)
 Okazało się, że w Pasterce przy schronisku PTTK był start zawodów.
 Widok na Szczeliniec.
Po bardzo dobrym obiedzie w Schronisku Pasterka ruszamy z powrotem do Karłowa. Schronisko Pasterka szczerze polecam. Jeśli chodzi o gastronomię, to gdybym się nie wstydziła uścisnęłabym rękę kucharzowi lub kucharce. Zresztą czy widzieliście kiedyś takie pierogi ruskie? To nie były pierogi to był jeden pieróg - gigantyczny i przepyszny. Bardzo dobry był też zwykły schabowy i naleśniki ze szpinakiem.
Fajna trasa do Karłowa wśród polan i łąk.

 Szczeliniec z innej perspektywy.
 Zanim obejrzycie następne zdjęcia wiedźcie, że mimo sporego tempa w drodze do samochodu nie udało nam się uciec przed burzą i gwałtownym deszczem. Byliśmy przemoczeni do suchej nitki. Już dawno nie pamiętam bym tak zmokła i to w trzy minuty.
Za to potem las zaczął parować dając takie widoki: